^ powrót

Aktualności

Zawonia, czyli nowy partner Staszka

6 IX, dzień po Liczyrzepie, Zawonia... Tego dnia pogoda nie rozpieszczała zawodników startujących w dożynkowej jeździe na czas parami. Czyniło to tę niełatwą konkurencję jeszcze trudniejszą, a na pewno mniej przyjemną. Szerszenie zaznaczały swoją obecność na tej imprezie bodaj od początku jej istnienia, ale... właśnie – zaznaczały ledwie. Były jakieś pary, niby się starali, ale jakoś tak...

z1

17, siedemnaście, SIEDEMNAŚCIE lat czekaliśmy na sukces i nadszedł. Ba! Nadjechał! To oni, cudowna para, jakby stworzeni dla siebie. Żyli jeden obok drugiego latami, wspólnie pedałowali po drogach i bezdrożach, ale nigdy jako para. Za czyim podszeptem stworzyli ten szczęśliwy tandem? Nie wiadomo i pewni nigdy się nie dowiemy. Historia będzie jednak pamiętać Staszka i jego nowego partnera, Mirka. Będzie pamiętać pierwsze szerszeniowe podium w Zawoni. W legendzie, ten zimny deszcz zmieni się w ożywcze, srebrzyste krople, rozpryskujące się pod cienkimi oponami z tym charakterystycznym, drogim uszom każdego kolarza szumem. Wysiłek i ból zostaną zapomniane, smak sukcesu pozostanie w ustach, a goszcząca na podium para: Staszek i jego Nowy Partner, pozostanie zapisana w kronice Szerszeni po wsze czasy.

z2

Foto: J. Wołodźko, Wrocławska Gazeta Kolarska