^ powrót

Aktualności

Nocny Tropiciel

W nocy z 24 na 25 października nasza drużyna wzięła udział w eskapadzie Tropiciel 18 Milicz (oficjalna nazwa). Oto jak sprawę relacjonuje nasz czołowy tropiciel – Tomek:

Pomysłodawcą startu był Mariusz. Na jednym ze spotkań rzucił propozycję startu w imprezie, opowiedział kilka słów o tym, co się tam będzie robiło, na czym TO polega i już byłem chętny. W domu sobie pomyślałem – prawie początek listopada, jazda w środku nocy, niby tylko 60 km… – może odpuścić? Ale tu już odwrotu nie było, zostałem oddelegowany do zgłoszenia całej ekipy z dołączonym Sławkiem i Zenkiem. Zaangażowałem się w przejrzenie różnych materiałów, regulaminu. I przyszła sobota 24 X. Godzina 11:00 z tym, że przed północą :) Spotkanie i pytanie "Jadłeś coś?", bo tak na noc głupio się objadać niby, ale w odpowiedzi: jajecznica, kiełbasa, kilka uwag, jakie usłyszało koleżeństwo od żon i kolegów ("pogięty", "ciepłe łóżko czeka" itp…).

T0

Ruszamy na dwa samochody. Po drodze mijamy zdążających na zawody. Na miejscu aklimatyzacja po wyjściu z samochodu i zdziwienie, że tak mokro się robi, że rosa osiada. Odbieramy numery startowe. Drobne podpytywania bardziej obeznanych z zawodami. Team "Obamy" wprowadza dezorganizację w części grupy, żeby mieć fory – startują przed nami, później czasami mijaliśmy się na trasie, a jak się to skończyło?

T1

Start, zapoznanie się z mapą, szybkie decyzje, gwizdek i poszli w ciemność. Pierwszy punkt sprawił najwięcej kłopotów, brak praktyki, później już szło z górki chyba, że trzeba było podjechać pod wzgórze Joanny, albo Gęślice. Punkty kontrolne usadowione niby tak jak na mapie, ale organizator zawsze znalazł albo wykroty, albo zapadliska – nic nie można zobaczyć z daleka. Praktycznie trzeba było wjechać w stanowisko. Sytuacja dla nas się znacznie poprawiła po przekroczeniu linii Gruszeczka - Milicz. To są "nasze tereny", jazda jak z włączonym GPSem, na pełnym gazie. Efekt nieoficjalnie: 4 msc. i 4 godz.55 min. na zaliczenie wszystkich punktów kontrolnych. Mistrzowie potrzebowali 4 i 10 min. Ale brak doświadczenia i zagadywanie przez miłą obsługę PK, śpiewanie przez Zena całych piosenek… w ramach zaliczania zadań (a można było skończyć na 4 zwrotkach i refrenie).

Na zakończenie, już mamy plan wystartowania w następnej edycji!

A "Obama" chyba daleko za nami. Nadrobiliśmy trochę kilometrów – wyszło ok. 80, w stosunku do deklarowanych 60 przez organizatora.

Tomek

T2

PS. Zapomniałem dodać, że na odprawie grupy zostały zdopingowane informacją, że w obrębie punktów kontrolnych A, B i C o godzinie 4:00 rozpocznie się polowanie i trzeba zachować ostrożność, a najlepiej zameldować się trochę wcześniej. Do naszego wyjazdu o godzinie 6:15 żadnych informacji o postrzelonych nie było, ale też specjalnie nie nadstawialiśmy uszu, bo było zimno ;)

 

A na koniec tradycyjnie galeria :)

I jeszcze adres oficjalnej strony imprezy.