^ powrót

Aktualności

Głazy i Urazy

Choć to początek lutego, to weekend był niemal wiosenny. Nie sposób było tego nie wykorzystać! W sobotę mieliśmy zajęcia w podgrupach (chodzą słuchy, że ten czy ów jeździł, albo biegał – bo w śród Szerszeni robi się to popularne ostatnio), a w niedziele oficjalna zbiórka i jazda w licznym gronie.

1

Ponieważ tydzień wcześniej grono nie było tak liczne, padła propozycja, aby ponownie odwiedzić kamienie w lesie, za Rościsławicami. Jak zostało postanowione, tak się stało i bez zbędnego kluczenia pojechaliśmy do celu.

Pierwszy przystanek to oczywicie krzyż pokutny (datowany za XIV-XVI w), jak już pisaliśmy – ponadprzeciętnie duży. Pod krzyżem niestety kilka osób nam się wykruszyło – woleli wrócić na asfalty, ale reszta pojechała dalej, aby zatrzymać sie ponownie przy głazie narzutowym, położonym przy rezerwacie leśnym "Jodłowice".

2

Kamień ten jest znany nie od dziś. Już przed wojną opisał go założyciel wrocławskiego muzeum mineralogicznego, Ferdinand Roemer i jego imieniem był wówczas ten głaz nazywany. Dziś porasta go piękny mech i obsiadają gromadnie Szerszenie ;)

3

Dalej, przez las, pojechaliśmy w kierunku Urazu, ale nie od razu tam dotarliśmy, bo chcieliśmy wcześniej odnaleźć jedną z dwóch nieistniejących już wsi. Jednak... nie udało się. I to raczej nie dlatego, że wieś już nie istnieje, tylko tym razem nie byliśmy dość dobrze przygotowani do poszukiwań. Za to mamy powód, aby wrócić w tę okolice ponownie. Jednak, aby mieć coś z tych poszukiwań (mimo braku sukcesu), pochlapaliśmy się trochę w strumieniu ;) A stamtąd już bez zwłoki pojechaliśmy na Uraz.

4

W Urazie chcieliśmy zobaczyć ruiny zamku, jednak obecnie teren jest ogrodzony i nie ma możliwości podejścia pod mury. Objechaliśmy go jedynie wokół oglądając na tyle, na ile się dało. Według opisu obiektu na Wikipedii, obecny właściciel próbuje zamek odbudować, jednak wieść głosi, że projekt nie wypalił, co jest mocno prawdopodobne, gdyż obecnie zamek prezentuje się gorzej, niż na zdjęciu sprzed 12 lat ilustrującym notkę encyklopedyczną.

5

Nad brzegiem Odry – jakże by inaczej – wysłuchaliśmy jeszcze kilku anegdot naszego mistrza – Mirka :) Opowieści, jak zawsze, popartych żywą gestykulacją ;) No a potem – do domu.

6

Przypisy: Jodłowice i okolice, Zamek w Urazie.

I oczywiście: Cała galeria.