^ powrót

Aktualności

Zakończenie sezonu

My, Szerszenie, uwielbiamy jeździć na naszych aluminiowych, a coraz częściej tez karbonowych rumakach, ale to nie zmienia faktu, ze co roku czekamy też na zakończenie sezonu. Czy to znaczy, że nadchodzi taki moment, że mamy dość? Bynajmniej! Po prostu coroczna impreza zakończeniowa jest taka fajna!

Tak też było i w tym roku. A cóż takiego się na niej dzieje, że ekscytujemy się nią jakiś czas przed i po samym wydarzeniu? Niektóre powody łatwo odgadnąć – wyżerka, popitka, jedna z niewielu okazji, aby spotkać (niemal) wszystkich członków klubu. Ale to nie wszystko. Oczywiście te aspekty są ważne, ale…

Od kilku lat na ową imprezę szczególnie niecierpliwie czekają osoby aspirujące do członkostwa, bo właśnie na niej ma miejsce pasowanie. Nie inaczej było tym razem! W naszym gronie oficjalnie powitaliśmy w tym roku:

  • Pawła Kurczaka
  • i Patryka Śniegulę.

Jednak nie był to koniec, a początek atrakcji. W dalszej części było obdarowywanie mniej i bardziej serio wybranymi prezencikami. I nie było na sali chyba nikogo, kto nie załapał by się na choć jeden z takich podarunków.



No i był też tort dla Szerszeni – rowerowy i płonący! I były wystąpienia: Prezesa, Ojca D., Mirka i innych. Jednak – ku naszemu żalowi – jednej osoby nam zabrakło. Wiele osób przygotowywało się bowiem na uczczenie 50-tych urodzin Gerarda, a ten bezwstydnie dał się rozłożyć jakiejś grypie i nie przybył… cóż było robić! Drugi tort został wystawiony na widok publiczny, następnie schowany, następnie… no… w każdym razie już go nie ma ;)



Jednak to wciąż nie wszystko! Jest pewne, że na sali były osoby, które czekały przede wszystkim na występ Movistaru Nowy Dwór. Ta frakcja od kilku lat poczyna sobie coraz śmielej. Zarówno pod względem sportowym, jak i artystycznym, czego kulminacją jest coroczna impreza.



Zbyt wiele na ten temat zdradzać jednak nie możemy, bo autorzy kilkukrotnie powtarzali formułkę dotyczącą praw autorskich ;)



Aż w końcu nadszedł wielki finał! Nasz klub zdobył coś jakby kolarską relikwię! Nie wiadomo dokładnie jak, którędy, dzięki komu, ale trafiła do nas oryginalna koszulka z autografem Mai Włoszczowskiej!!! Teraz zdobić będzie nasze Gniazdo i przypominać o osiągnięciach sportowych nie tylko Mai, ale wszystkich zawodników reprezentujących nasz kraj :)



A potem? Potem emocje nieco opadły, ale impreza trwała dalej, przechodząc już to tej fazy bardziej kulinarnej. Tak więc – warto było czekać! I choć od tamtego wieczoru minęły ledwie dwa tygodnie, są wśród nas tacy, którzy już zaczęli przygotowania do kolejnej biesiady, pod koniec 2017 roku… ;)

Na koniec tradycyjnie link do galerii.

 

PS. Z ostatniej chwili: do redakcji dotarła porcja około 200 zdjęć z imprezki, więc powstanie druga galeria, ale jeszcze nie dziś :)