^ powrót

Aktualności

Śladami Żądła

1

Wiecie, że złożyliśmy żądła w szerszeniowym skarbcu i w tym roku nasza kolarska impreza się nie odbyła. Ale że duch w Szerszeniu nie ginie, to w tym roku nie tylko bierzemy udział w pozostałych maratonach, ale też postanowiliśmy jakoś sami dla siebie i niewielkiego grona przybyłych gości w tradycyjnym żądłowym terminie ożywić i wspomnienia i... zwyczajnie przejechać się drogami, które zwykle przemierzali zawodnicy uczestniczący w TMRze.

2
Organizacja znacznie skromniejsza, ale jednak nie była to akcja w stu procentach spontaniczna – już na starcie (wyłącznie honorowym) Mirek rozdał nam mapy. Powiecie – konfudujące... ależ nie! Wszystko wynika z zasad, anty-wyścigowych, bowiem każdy z uczestników mógł wybrać dowolną w zasadzie trasę, byle na mecie – czyli w Masłowcu – być nie wcześniej, niż o 13:30 :) Można więc było jechać powoli, lub gnać na złamanie karku, ale należało dobrać dystans do zamierzonej prędkości.


Nie upieramy się, że ta formuła się przyjmie, ale spełniła swoją rolę w tym przypadku :) w każdym razie na twarzy głównego animatora imprezy malowało się wyraźne zadowolenie!

3
Był też bufet z zupą, grillem, ciastem, kawą... słowem – wszystko, co potrzebne kolarzowi po kilkugodzinnej jeździe :)

5
W sumie śladami Żądła podążało tego dnia kilkadziesiąt osób, a wśród wspomnianych już na początku gości wymienimy dwóch, którzy zostali uchwyceni w obiektywie w okolicznościach w miarę sprzyjających: pana burmistrza Prusic – Igora Bandrowicza, który nie raz już był zamieszany w nasze imprezy, także jako zawodnik (!), oraz Andrzeja Smalca – człowieka “od zawsze” stojącego za maratonami w Radkowie i Zieleńcu. Była też skromna, ale jednak, reprezentacja innych klubów (GT RAT, KKS), oraz nie mniej znakomite Osoby Towarzyszące, bez których – co tu kryć – pewnie wszystko wyglądałoby zupełnie inaczej, albo i wcale by nie wyglądało! A wszystko to w pięknych okolicznościach przyrody, oczywiście.

6

Dziękujemy!
PS. Obszerniejsza galeria tutaj.